Opinia o U Tato – Gruzja w Warszawie!

Uwielbiam jedzenie z rodzaju „comfort food” – dużo, smacznie, z prostych, ale dobrych produktów. Niedzielne późne popołudnie, zaraz po 3 godzinach siłowni i sauny, to idealny czas na podejście z kategorii „fuck diet” i wypróbowanie miejsca, w którym dobrze i obficie karmią.

Wybór pada na U tato (link FB)- restaurację gruzińską na Mokotowskiej w Warszawie. Czaiłam się na wypróbowanie tego miejsca już długo, ale J. był bardzo przeciwny, do końca nie wiadomo dlaczego. Wspominał coś chyba o tym, że on wie jak gruzińskie smakuje i nic go nie zaskoczy – (jak bardzo się mylił – sam potem przyznał). Ale że jak się uprę to zwykle w końcu wychodzi na moje – w końcu tam trafiliśmy.

Wystrój restauracji jest minimalistyczny i w sumie trochę nie pasujący do kojarzącej się z gościnnością i swojskością kuchni gruzińskiej, ale za to od progu wita nas przesympatyczny właściciel, który do końca nas obsługuje. W knajpie zieje pustką, ale to może kwestia godziny – jest niedziela, godz. 18, ni to pora na obiad, ni kolację.

Z menu wybieramy następujące pozycje:

  • Tato-gęsta zupa z pulpetami baranimi, ziołami i przyprawami gruzińskimi
  • Tsycaka- duszona papryka zrolowana z pastą orzechową
  • Chaczapuri Megruli – tradycyjny placek gruziński z serami krowimi
  • Chinkali kalakuri- pierogi gruzińskie z mięsem wieprzowo-baranim i bulionem w środku

Naszym faworytem zdecydowanie są chinkali – ciasto jest idealnie jędrne (niczym ciasto mojej babci na pierogi z jej najlepszych kulinarnie czasów!), a odkrojenie kawałka ciasta sprawia, że na talerz wylewa się esencjonalny bulion, który później ma się ochotę wylizywać z talerza. Mięso świetnie doprawione. Jedyny minus – powinniśmy wziąć od razu trzy porcje 😀 (jedna porcja to trzy pierożki, a po siłowni byliśmy naprawdę głodni).

Chinkali – gruzińskie pierdogi

Tsycaka – zdecydowanie delikatniejsze danie, w sumie dość neutralne. Mi smakowało, natomiast nie było tego efektu wow.

Tsycaka – papryka z pastą orzechową

Zupa firmowa Tato to znowu absolutna rewelacja – gęsta, treściwa, mocne smaki zdominowane przez kiszone ogórki i estragon. Absolutna rewelacja! Pulpety też wybitne. J. był wniebowzięty, ja zresztą też.

Na tzw. dobitkę wjechało chaczapuri – mi mieliśmy akurat wersję pizzopodobną, z serem na wierzchu. Super klastyczne comfort food- milion kalorii, milion kilogramów sera i na dodatek trochę wyrzutów sumienia ;). Bardzo dobre, natomiast jednocześnie bardzo ciężkie danie. Następnym razem (bo tak, będzie następny raz!) zamówię coś innego, a przede wszystkim – lżejszego. Może więcej chinkali?

Rachunek = ok. 90 zł

Ocena = WARTO

Dajcie znać w komentarzach czy znacie jakieś godne polecenia knajpy gruzińskie w innych miastach!

 

2 comments Add yours
  1. U nas we wroclawiu jest chinkalnia. Bardzo dobre miesa i placki, troche gorsze pierozki (ale co gluten, to gluten). Podejrzewam, ze nie umywa się do U tato, ale jedzenie calkiem przyzwoite. Wpadnijcie kiedys!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *