6 powodów, dla których udział w szkoleniach on-line jest bez sensu

Szkolenia on-line -powody, dla których udział w nich jest bez sensu*

Nie trudno zauważyć, że ostatnimi czasy coraz bardziej popularne są różne kursy i szkolenia on-line. Ta forma edukowania ludzi dotyczy różnych umiejętności, rozpoczynając od gotowania, na studiach prawniczych kończąc. Kursy on-line sprzedają nam zarówno uczelnie wyższe, jak i mniej i bardziej popularni blogerzy i różnego sortu specjaliści. Często można spotkać się z opiniami, że wydanie kilkuset złotych na szkolenie online jest bez sensu. Poniżej znajdziecie 6 powodów, dla których tak rzeczywiście jest!

1. Przebywanie w tym samym pomieszczeniu ze szkolącym powoduje chłonięcie wiedzy całą powierzchnią ciała

Amerykańscy uczeni juz 20 lat temu udowodnili, że im bliżej nauczyciela się znajdujesz, tym lepiej przyswajasz wiedzę. Dlatego też sama idea szkoleń on-line jest zupełnie pozbawiona sensu, bo fizycznie niemożliwe jest, żeby czegokolwiek się nauczyć, gdy nie możemy dotknąć szkolącego. Nie żeby większość z nas szczególnie dotykała wykładowców na studiach, ale przecież gdybyśmy chcieli, to pewnie możnaby było. Pozbawienie takiej możliwości stanowi blokadę nie do przeskoczenia i praktycznie uniemożliwia jakąkolwiek naukę. A jeżeli ktoś nie nauczył się niczego przez 5 lat studiów to tylko dlatego, że nie siedział w pierwszej ławce.

2. Tylko ludzie z tytułami naukowymi są w stanie nauczyć czegokolwiek

Oczywiste jest, że tylko ktoś, kto ma tytuł doktora, ew. jest doktorantem, umie i może uczyć. Podczas studiów doktoranckich na polskich uczelniach doktorantom przekazywana jest tajemna wiedza dotycząca sposobów nauczania i metod wlewania studentom oleju do głowy. Nie wspominając już o ty, że na studia doktoranckie nigdy nie dostają się przypadkowi ludzie. Praktycy bez znajomości tych  technik z gatunku „rocket science” nie powinni się za to zabierać, mogą narobić tylko więcej szkody niż pożytku.

3. Nauczysz się czegoś tylko wtedy, gdy na kurs wydasz 5 000 zł

Kurs musi kosztować min. 5 000 zł. Wtedy masz pewność, że osoba go prowadząca jest specjalistą w swojej dziedzinie i na pewno ma wystarczające doświadczenie praktyczne, żeby coś Ci wytłumaczyć. Nieważne, że ów wykładowca z praktyką ma tyle wspólnego co „Klan” z „Breaking Bad”, ważne, że od 30 lat siedzi w swojej kanciapie na uczelni rodem z PRLu i co roku wykłada znudzonym studentom techniki marketingowe, które ostatnio sprawdziły się w pegeerach.

4. Musisz marnować dużo czasu na dojazdy i uczyć się o ściśle wyznaczonych godzinach żeby w ogóle mieć poczucie, że bierzesz udział w jakimś kursie

Żeby mieć coś ze szkolenia, musisz odstać godzinę w korku. Potem konieczne jest słuchanie gadania o niczym przez 5 godzin w porze, w której nie jesteś najbardziej produktywny. Na koniec super jest spędzić kolejną godzinę w korku do domu. Oczywiście w czasie tych 5 godzin musisz zalewać się kawą, żeby nie zasnąć, bo wcale nie lubisz uczyć się rano i jesteś raczej sową niż skowronkiem. Ale w imię przyswajania wiedzy przez osmozę jesteś gotowy na takie poświęcenia. Wszystko w imię samorozwoju!

5. 5 lat na bezsensownych, niepraktycznych studiów jest fajne, ale nie możesz wydać 500 zł na szkolenia on-line z praktycznych umięjętności, bo wolisz je wydać na torebkę

Zmarnowałeś 5 lat na beznadziejnej uczelni i tego czasu Ci nikt nie wróci. Możesz sobie jednak powiedzieć „niczego nie żałuję”, bo jesteś magistrem w piciu taniego piwa na czas i znasz teorię i filozofię prawa. Ale bez przesady, nie wydasz 500 zł na jakiś kurs on-line, w którym jakaś babka, która jest królową e-marketingu, pokazuje Ci z czym to się je. Przecież jej nawet nie ma z Tobą w tym samym miejscu, jak można zapłacić za taki kurs 500 zł. Lepiej pójść do sklepu i kupić kolejną czarną torebkę, to zdecydowanie lepsza inwestycja!

6. Musisz siedzieć w ławce obok współkursanta, aby wystąpił wspomniany już efekt nauki przez osmozę

Ze studiów wiesz najlepiej, że jeżeli siedzi obok Ciebie przystojny kolega z grupy albo najlepsza kumpela od tańca na stole w szemranym studenckim barze- uczysz się dużo szybciej. Nie potrzebujesz skupiać uwagi na tym, co mówi prowadzący zajęcia, masz przecież podzielną uwagę i wszystko „jakoś tak samo wchodzi”. Dodatkowo w takich warunkach czas wykorzystywany jest efektywniej – Ty odbębniasz wykład, a jednocześnie możesz wymienić się wszystkimi plotkami z życia uczelni z koleżankami. W przypadku kursu on-line co najwyżej możesz pogadać o problemach merytorycznych na jakiejś idiotycznej fejsbukowej grupie wsparcia i posłuchać porad bardziej od Ciebie doświadczonych kursantek. Brzmi to strasznie sztywno i chyba każdego odrzuca od takiej formy wymiany uwag co do przerabianego na kursie materiału.

Czy są jakieś jeszcze powody, dla których szkolenia on-line to strata czasu i pieniędzy, o których zapomniałam?

 

*ten wpis na charakter humorystyczny.

31 comments Add yours
  1. Te całe szkolenia online, e-learning idą w złą stronę. Osobiście jak dla taką młodą osobę uważam, że jest to zbędne i kolejny powód by siedzieć x godzin na komputerze. Nie potrafię się skupić na takich rzeczach w domu, przez co jednak preferuje naukę face to face i w grupie, która możliwie jest bardziej efektowna 🙂

    1. Jasne,jest dużo szkoleń, które dotyczą wszystkiego i niczego, natomiast można wyłowić też prawdziwe perełki. W tym m.in. ma pomagać ten blog 🙂

  2. O kurczę, już się przeraziłam, że Ty tak na serio, że pojedziesz hejtem po szkoleniach online i przygotowałam sobie serię argumentów za kursami. No, ale… argument o nowej torebce mnie przekonuje;)

  3. A już zaczęłam poważnie się zastanawiać czy dobrze zrobiłam, że niedawno kupiłam kurs on-line i właśnie jestem w połowie… Dobrze, że wydałam tylko 80 zł, bo resztę mogę przeznaczyć na nową torebkę. 😉

  4. Ja też nabrałam się na tytuł i chciałam już bronic kursów online. Ale szczerze, to jednak jak jestem na sali audytoryjnej to jestem bardziej skupiona, niż gdy słucham jakiegoś kursu online 🙂

  5. Nie powiem, nieco się przeraziłam, czytając zdanie za zdaniem! Ale szczerze mówiąc i tak osobiście wolę kursy face to face niż on line. Więcej się uczę, łatwiej ogarniam zdobywaną wiedzę, nic mnie nie rozprasza. Ale całkiem szkoleniom on line nie mówię nie, bo czasem się zdarza, że z jakiś korzystam i do tej pory się nie zawiodłam 🙂

  6. Obecnie Kursy on-lina może prowadzić każdy. I w tym jest właśnie problem. To że ktoś przeprowadził ich ogromną ilość nie świadczy że osoby w nich uczestniczące coś z tego wyniosły.

    1. Bardzo ważne jest, żebyś sprawdziła dokładnie osobę, która go przygotowała, i poszukała opinii w Internecie. Teraz kursów jest strasznie dużo, a nie wszystkie są dobre, także uważaj! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *